29 marca odbyła się debata „Łódź - europejska metropolia, czy sypialnia Warszawy? Ambicje, czy zŁódzenia?” zorganizowana przez europosła Jacka Saryusza-Wolskiego. Podczas dyskusji, w czasie której rozmawiano o tożsamości Łodzi i wizjach jej rozwoju, wskazywano głównie problemy naszego miasta. Jednak zastanawiając się nad strategią rozwoju Łodzi, powinniśmy wskazywać szanse, które pozwolą nam odwrócić niekorzystny trend. W Łodzi mamy to szczęście, że nasze problemy mogą stać się zaletami.
- Wynik referendum, coraz liczniejsze grupy zwracające uwagę na miejskie problemy, coraz częstsze debaty o przyszłości miasta, wskazują, że w świadomości mieszkańców Łodzi w mieście panuje kryzys. To wspaniałą wiadomość! Tylko w kryzysie do władzy dochodzą przywódcy realizujący największe reformy. Tylko w kryzysie mogą nastąpić zmiany. Mimo, że obiektywnie sytuacja w mieście poprawiła się w ciągu ostatnich 6 lat, pamiętajmy chociażby 20% bezrobocie. Jednak mieszkańcy poczuli, że można więcej i nie godzą się na naszą łódzką szaro-burą przeciętność. Od naszego miasta i od jego rządzących wymagają czegoś więcej. W obecnej sytuacji przyszłym prezydentem może zostać przywódca potrafiący zreformować zarządzanie miastem i zrealizować wielkie projekty modernizacyjne jak: rewitalizacja śródmieścia, unowocześnienie administracji, edukacji, kultury.
- Miasto Łódź jest największym kamienicznikiem w Polce. Według zapisów księgowych wartość nieruchomości należących do miasta wynosi ok. 1,5 miliarda złotych. Drugie tyle warte są miejskie grunty. Chociaż wartości te nie mają wiele wspólnego z rzeczywistą ceną rynkową nieruchomości, ta wynosi tyle ile będą w stanie zapłacić za nie przyszli nabywcy, obrazują jednak skalę majątku komunalnego. Obecnie są to niewykorzystane zasoby, które stanowią obciążenie dla budżetu, nieremontowane i rozpadające kamienice, bądź nieużytkowane działki. Jednak w chwili prywatyzacji ten „martwy kapitał” przeobrazi się w setki milionów bądź miliardy spływające do miejskiej kasy. Te pieniądze pozwolą na sfinansowanie kilku bądź kilkunastu kluczowych inwestycji bez potrzeby zadłużania budżetu, niezależnie od wzrostu wpływów z podatków.
- Wszyscy narzekają, że Łódź staje się sypialnią Warszawy. Co rano rzesze Łodzian wsiadają do pociągów aby jechać do stolicy do pracy. Nic dziwnego. Średnia płaca w naszym mieście wynosi 60% warszawskiej. Jednak cena metra nieruchomości, wynajmu mieszkania, czy powierzchni biurowej jest w naszym mieście kilkakrotnie niższa niż w Warszawie. Kiedy w końcu autostrada połączy Łódź ze stolicą, a za 10 lat ruszy kolej szybkich prędkości, będzie można dojechać do Warszawy w ciągu kilkudziesięciu minut. Tyle samo niż z peryferyjnych dzielnic stolicy do centrum. Dlaczego w takiej sytuacji firmy nie będą chciały lokalizować swoich central w naszym mieście, płacąc taniej za wynajęcie powierzchni biurowej, a korzystając z centralnej lokalizacji miasta? Dlaczego warszawiacy nie będą chcieli kupować luksusowych mieszkań w pobliżu Dworca Fabrycznego dużo taniej niż w stolicy i dojeżdżać rano do pracy?
Na szczęście nie wszystko co w Łodzi wydaje się czarne, takie jest w rzeczywistości. Wystarczy aby wizjonerski przywódca wykorzystał nasze szanse i uruchomił niewykorzystane kapitały.